Doświadczenie nie jest naszym najlepszym nauczycielem?

Pamiętam, kiedy po raz pierwszy rzuciłam wzrokiem na sam tytuł tego prawa i aż zmarszczyłam brwi, zastanawiając się, czym tym razem John Maxwell mnie zaskoczy.
I pierwsze moje pytanie jako naturalnej rebeliantki, które cisnęło mi się na usta, było:

Jak to? Przecież doświadczenie to jest jedno z naszych najpotężniejszych broni? Kto się nie chwali swoim doświadczeniem w odpowiedzi na ogłoszenie o pracę czy samemu składając ofertę swoich usług? Jak można się nie chwalić kiedy, załóżmy, jest się doświadczonym mówcą i trenerem wystąpień publicznych i chce się pozyskać klientów na swoje szkolenie?

Zagłębiając się coraz bardziej w temat, uchwyciłam w końcu myśl Johna. Tak, doświadczenie jest ważne i nie należy go deprecjonować, ale ważniejsze jest jednak to, co z tym doświadczeniem zrobimy, jak nim zarządzimy.

To my zarządzamy naszym doświadczeniem.

To tak jakby wziąć za przykład nauczyciela, który naucza z pożółkłego już zeszyciku przez trzydzieści lat i absolutnie nic w nim nie zmienia, nie doskonali się też w swoim rzemiośle i podejściu do swoich podopiecznych, nie dostosowuje się do nowych realiów. Pewnie każdy z nas może sobie przywołać we wspomnieniach takiego właśnie belfra, prawda?

Dziś, kiedy jestem na półmetku swojego życia, częściej niż zawsze spoglądam wstecz, jednocześnie czując większą presję czasu; chcę robić wszystko lepiej, sprawniej, efektywniej. Teraz już pomaga mi w tym Prawo Doświadczenia, z którego korzystam na co dzień.

Mogę tylko żałować, że bardziej świadomie nie stosowałam go kiedyś. Bo, mimo że zawsze, odkąd pamiętam, towarzyszyła mi swoista refleksyjność, ciekawość i nieustanna potrzeba doskonalenia siebie i wszystkiego dookoła, to jednak bardzo często czułam lęk przed oceną samej siebie i swoich poczynań.

Do czego może doprowadzić strach przed wyciąganiem wniosków?

Strach, który niepokoił mojego ducha perfekcjonizmu, paraliżował mnie przed:

a) dokonaniem rachunku sumienia,
b) wyciągnięciem czasami brutalnych wniosków i
c) podjęciem konkretnych kroków naprawczych.

Zanim poznałam Prawo Doświadczenia, traciłam czasami lata, marnując niezliczone okazje do nauki i szybszego rozwoju siebie i swoich umiejętności w różnych dziedzinach.

Największa lekcja

Pamiętam, kiedy ponad 7 lat temu trafiłam do międzynarodowej organizacji mówców i liderów Toastmasters. Praktycznie tydzień w tydzień występowałam na scenie. Każdy mówca po spotkaniu otrzymywał nagranie ze swoim przemówieniem. I teraz przyznam się Tobie do czegoś: Ja prawie żadnego z tych wystąpień nigdy nie obejrzałam. Tak, wstyd mi.

Naturalnie i niezaprzeczalnie rozwijałam się poprzez sumienne przygotowywanie się i stosowanie się do wskazówek osób mnie oceniających, ale wciąż lęk przed spojrzeniem na siebie zupełnie obiektywnie, bez zniekształconej przez emocje w momencie wystąpienia publicznego perspektywy, nie pomagał mi rozwinąć całkowicie skrzydeł. Aż do momentu, kiedy zaczęłam się na poważnie przygotowywać do ogólnopolskiego konkursu przemówień publicznych. Poprosiłam wtedy kolegę o wskazówki i wsparcie. Bardzo chciał mi pomóc. Został moim mentorem. Ćwiczyliśmy sporo. Ja mówiłam. On nagrywał moje wystąpienia kamerą, a potem zmuszał mnie do tego, abyśmy usiedli przy stole i oglądali klatka po klatce moje poczynania sceniczne. Ja się wiłam w środku z bólu poznawczego i dyskomfortu, a on wskazywał rzeczy do poprawy.

To była moja najlepsza lekcja. Wyciągałam wnioski, a nie bezsensownie szlifowałam dalej mowę tylko dla lepszej płynności, lekkości i pewności siebie na scenie. Skupiałam się na konkretach i je poprawiałam. I w końcu mogłam poszybować z umiejętnościami w przemówieniu publicznym.

"Tylko głupiec nie wyciąga wniosków!"

Od tamtego momentu, cokolwiek to jest — pomimo że wciąż czuję dyskomfort — zwalczam go i stawiam czoła sprawie w imię nauki i dalszych postępów. Bo jak to wspomniany już wcześniej John Maxwell mówi: „Tylko głupiec nie wyciąga wniosków”.

Co możesz zrobić, aby przyspieszyć swój rozwój i widzieć efekty swoich działań?
Garść dodatkowych inspiracji
A może chcesz poćwiczyć ze mną wyciąganie wniosków i przemawianie publiczne?

A jeśli masz ochotę poćwiczyć ze mną swoje prezentacje czy wystąpienia publiczne w języku polskim lub angielskim, to śmiało napisz do mnie. Wyciągniemy wspólnie wnioski i razem wypracujemy plan i strategię, na przykład, treningu przemówień publicznych.

Jak przygotować się do rozmowy kwalifikacyjnej w języku angielskim i polskim.
Właśnie podjąłeś decyzję o zmianie pracy. Gratuluję, wbrew pozorom nie jest to łatwy moment w życiu; bywa, że dojrzewamy do niego miesiącami, a nawet latami. Sama decyzja jest dużym sukcesem, a zaproszenie na rozmowę kolejnym powodem do dumy. Okazuje się, że na stanowisku, na które aplikujesz, jest wymagana znajomość języka angielskiego i nawet jeśli dobrze znasz język, to udział w Job Interview bywa stresujący. Pewnie zastanawiasz się -
Jak przygotować się do rozmowy kwalifikacyjnej w języku angielskim i polskim?

W ogóle mnie to nie dziwi. Rozmowa kwalifikacyjna w rodzimym języku też jest tremująca. Chcesz dobrze wypaść, zrobić wrażenie, a jeśli do tego dochodzi kwestia znajomości języka angielskiego i to na ile swobodnie potrafisz w nim rozmawiać, to odczuwasz dodatkowy niepokój. Dlatego dziś udzielę Ci kilku wskazówek, które możesz zastosować nie tylko w przypadku rozmowy rekrutacyjnej po angielsku; te rady przydadzą się podczas każdej rozmowy o pracę.

Na co zwrócić uwagę przygotowując się do rozmowy kwalifikacyjnej
w języku angielskim i polskim?

Oferta – źródło cennych informacji

Przyjrzyj się ofercie, na którą aplikujesz. Zakładam, że jest ona zgoda z Twoim wykształceniem,
zajmowanym do tej pory stanowiskiem, oczekiwaniami i planowanym rozwojem.

✅ zweryfikuj czego pracodawca, wymaga od przyszłego pracownika,
💜 poczytaj jakich umiejętności od niego oczekuje,
✅ sprawdź jakie cechy charakteru będą pożądane na oferowanym stanowisku.

Spełniasz te oczekiwania? Jeśli tak, to świetnie; jest duże prawdopodobieństwo, że odnajdziesz się nie tylko w tym zawodzie, ale też w strukturach firmy.

Research pracodawcy

Poznaj dobrze pracodawcę, przejrzyj jego stronę internetową a na rozmowie będziesz mógł go pozytywnie zaskoczyć. Zrobisz dobre wrażenie. Potencjalny, przyszły szef zobaczy, że zależy Ci na tej pracy. Poza tym przekonasz się również: czy firma, do której aplikujesz to miejsce właśnie dla Ciebie.

Czy polityka firmy jest zgodna z Twoimi wartościami? To ważne, aby czuć się dobrze w nowym środowisku pracy.

Wypisz swoje mocne strony


Przypomnij sobie, jakie są Twoje mocne strony, od razu poczujesz się lepiej. To podniesie Twoje samopoczucie
i utwierdzi Cię w przekonaniu, że jesteś wykwalifikowanym i dobrze przygotowanym do nowej pracy fachowcem
i że zasługujesz na dobre zmiany w życiu zawodowym!

Moc storytellingu

Podczas rozmowy użyj storytellingu – zaskocz pozytywnie pracodawcę i nie poprzestawaj na stwierdzeniach typu: Jestem inżynierem, ukończyłem Uniwersytet… Opowiedz historię. Opowiedz ją obrazami, ubierz swoją historię w słowa, podaj żywe przykłady z życia wzięte. Inne osoby, które przyjdą na rozmowę, mogą mieć podobne doświadczenie, wykształcenie, a Ty musisz się czymś wyróżnić. Jeśli opowiesz swoją historię, możesz odsłonić się z całkiem innej, ciekawszej strony. Gdy mówisz o swoich pasjach i hobby, podkreśl swoje cechy charakteru, które są cenne na przyszłym stanowisku. Na przykład: Jeśli biegasz, zaznacz swoją wytrwałość i to, że lubisz rywalizację na bieżni i chętnie podejmujesz wyzwania.
Storytelling jest bardzo efektywny podczas rozmowy, bo dzięki historiom roztaczasz dookoła siebie niepowtarzalną aurę i utwierdzasz pracodawcę w tym, że jesteś komunikatywny i kontaktowy.

Wchodząc na rozmowę do biura, rozejrzyj się dookoła. Może widzisz na ścianie dyplomy, kwiaty, ładne obrazy? Wiesz, do czego zmierzam? 😊 Postaraj się z gracją, skomentować, to co widzisz. Zwyczajnie zagadaj! Znajdź wspólny język z ludźmi, a poczujesz się swobodniej!

Nie chwal się za bardzo

Pracodawca widzi Twoje CV, ma je przed oczami. W każdej chwili może zerknąć, doczytać i dopytać. My mamy tendencję mówienia dużo o sobie, lubimy się chwalić. To bardzo dobrze! Doceniajmy siebie każdego dnia. Jednak pamiętaj, że pracodawcę tak naprawdę interesuje, to co Ty jesteś w stanie wnieść do jego firmy, więc mów do niego językiem korzyści.

Dbaj o jakość języka

Poćwicz przed rozmową. Przed wejściem do budynku zrób sobie masaż twarzy i kilka ćwiczeń językowych. Zadbaj o odpowiednio dobrany język i ton głosu. Jakość Twojej komunikacji ma bardzo duże znaczenie.

Jak przygotować się do rozmowy kwalifikacyjnej w języku angielskim i polskim?

Jeśli w CV jest wymagana znajomość języka angielskiego, to spodziewaj się, że przynajmniej część rozmowy odbędzie się w tym języku. Przygotuj się do konwersacji.

✅ Wypisz sobie słówka, stwórz sobie bank zgrabnych wyrażeń, które dobrze Ci się wymawia. Pamiętaj, że im trudniejsze słowa, tym gorzej wypowiedzieć je w stresie lub w ogóle je przywołać w pamięci.
💜 Przygotuj sobie tzw. wypełniacze, które dodadzą Ci lekkości i spójności w Twoich wypowiedziach.
✅ Przygotuj najczęściej używane konstrukcje z tzw. mocnymi czasownikami w języku angielskim, które oddadzą Twoją pasję i osobowość.
💜 Poznaj charakterystyczne i najczęściej zadawane pytania podczas rozmowy w języku angielskim.

Wszystko to zawarłam w moim kursie Nail Your Job Interview

Nie taki rekruter straszny!

Boisz się , że nie zrozumiesz pytania, to normalne. Nie wiesz, na jakim poziomie rekruter zna język, prawda? Jednak nie jest wykluczone, że zna go gorzej od Ciebie. Pamiętaj, że pracodawcy zależy na tym, aby się z Tobą dogadać po angielsku, jeśli oczywiście nie ma w ofercie informacji, że znajomość języka ma być na poziomie mocno zaawansowanym.

Słuchaj języka angielskiego często, ale w małych dawkach i bez napisów. Dlaczego? Spoglądając na napisy ćwiczysz głownie czytanie a nie słuchanie. Krótkie odsłuchy natomiast sprawiają, że możesz maksymalnie skoncentrować się na języku. Po kilkunastu minutach nasza uwaga mocno spada. W moich kursie znajdziesz specjalne dedykowane ćwiczenia na rozumienie pytań, które padają podczas rozmowy rekrutacyjnej.

A o co mnie zapytają na rozmowie w języku angielskim?


Najczęściej padające pytanie to o … hobby ! Drugim często stawianym pytaniem jest pytanie o doświadczenie. Jeśli jednak w ofercie wymagana jest płynna znajomość języka, to przygotuj się! Bo z pewnością cała rozmowa będzie odbywać się w języku angielskim.

Chcesz dobrze przygotować się do rozmowy w języku angielskim?
Poznaj mój kurs Nail Your Job Interview , w którym między innymi zawarłam informację o technice STAR = jesteś ciekawy co to takiego, to zapraszam do kursu!

W kursie znajdziesz:
💜 filmiki serialowe z rozmów kwalifikacyjnych, dzięki którym usprawnisz słuchanie,
✅ znajdziesz błyskotliwe zwroty, czasy których użyjesz podczas rozmowy,
💜 dowiesz się, kiedy i których czasów angielskich użyć,
✅ opanujesz wzory potrzebnych wypowiedzi,
💜 przerobisz masę ćwiczeń na opowiedzenie o tym, czym się zajmowałeś, co robiłeś.

Kurs ma dodatkowo podpięty program, w którym ćwiczysz poprawną wymowę w języku angielskim.

Dziękuję za Twój czas. Jeśli uznasz, że ten artykuł może odmienić czyjeś życie zawodowe, to proszę, podziel się z nim tą treścią i zachęć go do inwestycji w kurs, który odpowie na pytanie jak przygotować się do rozmowy kwalifikacyjnej w języku angielskim i polskim!

Na zakończenie zapraszam Cię do lektury artykułu o stylach myślenia Fris i ich znaczeniu w życiu zawodowym.

Please use Chrome on your computer in order to enjoy this exercise. Have fun!

[W życiu bym nie pomyślała, że tak to się potoczy!]

Odnosisz porażkę? Ciesz się! To Twoja jedyna droga do sukcesu.

Takie hasła mogą nas mocno odstraszać, bo brzmią jak pseudo coaching z rozbawiającej nas po pachy (choć może jednocześnie przerażającej!) serii filmików młodych, rozgorączkowanych mówców motywacyjnych wykrzykujących nam na całe gardło “Jesteś zwycięzcą!!!”.

Spokojnie. Daleko mi od takich krzykaczy.
Marzy mi się za to pokazać Ci dziś nieco inną perspektywę porażki.

Zanim jednak to uczynię, to przyznam się Tobie, że jeszcze do niedawna uciekałam od porażek i przykrych sytuacji jak od ognia.

Czy dobrze na tym wychodziłam?

Niekoniecznie. Prewencja i przezorność są oczywiście dobrymi cechami, jednak sam strach przed porażką i wszelkimi jej konsekwencjami paraliżował mnie mocno w działaniu. Jednym słowem -- proaktywność, będąca jest pochodną sukcesu, nie była mi szczególnie bliska.

Patrząc choćby na nasze podwórko i nasze perypetie (np. moje i moich licznych Klientów) z nauką języka obcego, możemy zadać sobie przy tej okazji pytanie: Ile razy nie odezwaliśmy się (za granicą czy w kontaktach z obcokrajowcami), bo zwyczajnie baliśmy się porażki na tym polu?

Strach przed porażką sprawia, że jesteśmy po prostu bierni.

Inna perspektywa porażki, czyli Jak przekuć porażkę w sukces.

Dokładnie rok temu postanowiłam, że stworzę przestrzeń Agata’s Way™, która będzie miejscem dla każdego, kto pragnie czegoś więcej w życiu. Przy okazji, jak to przystało na wizjonera, powstało w mojej głowie mnóstwo innych (i to całkiem dobrych pomysłów 😉 ). Jednym z nich było stworzenie innowacyjnych kursów, które pomogłyby każdemu w przyszłości nie tylko sprawnie komunikować się w języku angielskim, ale swobodnie czerpać z bogatych zasobów anglojęzycznych, jakie oferuje nam choćby świat Internetu.

W listopadzie 2020 roku wykupiłam platformę na najbliższy rok, która miała gromadzić moje pierwsze kursy. Chciałam bazować tylko na autentycznych materiałach, które pomogłyby nam naturalnie wejść w prawdziwy świat anglojęzyczny. Ale jak to zrobić, żeby naturalnie zanurzyć się w ten świat bez konieczności wyjazdu za granicę? Jak stworzyć taką bezpieczną symulację?

“Nie będę wiedzieć, dopóki nie zacznę działać” - pomyślałam. Innymi słowy: "Clarity comes from engagement." Przełom grudnia i stycznia był bardzo pracowitym okresem. Zaczęłam testować na moich Klientach. Byli niemalże tak rozentuzjazmowani, jak ja. Jednak kiedy byłam już bliska sprzedaży pierwszego kursu na szerszą skalę, nagle firma, u której wykupiłam komercyjną licencję na quizy, zmieniła swoje zasady. Kilkaset godzin pracy, co ja mówię więcej niż kilkaset godzin, zostało zwyczajnie zaprzepaszczonych … Przynajmniej tak mi się wtedy wydawało.

Chciało mi się płakać. Byłam wściekła i smutna jednocześnie. Jednak zaszłam już tak daleko i zainwestowałam już tyle zasobów, że przecież nie mogłam powiedzieć teraz swojemu marzeniu i swojej wizji NIE!
Minęły kolejne tygodnie, gdzie z uporem maniaka, na pół przytomna przeczesywałam Internet w poszukiwaniu rozwiązania. Czytanie tysiące umów, lampka nadziei, potem znowu fałszywy alarm i rozczarowanie. I tak w kółko.

Moment zwrotny

I znalazłam. Coś mnie nagle oświeciło podczas oglądania kursu online w zupełnie innej tematyce. Tak po prostu.

Zaczęłam tworzyć interaktywne filmy, które żadne e-booki i podręczniki nie zastąpią doświadczenia immersji językowej. Sama w to nie mogłam uwierzyć.

Moi Klienci dopingowali mi i sami nie dowierzali całemu procesowi przemiany kursów. “WOW. Czegoś takiego jeszcze nie widziałam! Czegoś takiego po prostu nigdzie nie ma!" - przekonywali mnie.

Wydawało się, że kryzys został zażegnany.

Niestety, biznes to nieustanne eksperymentowanie i niewygodne próbowanie bez obietnicy, że się uda. Ci, którzy już osiągnęli spektakularny sukces, mówią, że dopiero za 99. razem coś zaczyna wychodzić.

A ja byłam przekonana, że z takimi kursami podbiję świat, a przynajmniej Polskę!
Pomyślałam więc — stworzę na zachętę letnie wyzwanie dla każdego.
Nauczyłam się tworzyć reklamy na FB z pomocą dobrych dusz. Zainwestowałam znowu czas, pieniądze i energię. I ...

Nikt nie przyszedł z zainwestowanej reklamy. Pojawili się natomiast moi wierni Klienci. 💜

Na wieńczącym wyzwanie spotkaniu, moi Klienci zaczęli sami z siebie wychwalać moje kursy i moją osobę wierząc, że w ten sposób nakłonią innych do zakupu kursu oraz do zostania z moją osobą na dłużej. W pewnym momencie śmiejąc się i wymachując rękami, powiedziałam im: "Stop, stop! Tu są sami swoi. Nie ma komu tu niczego reklamować!"

Tak naprawdę jednak wcale nie było mi do śmiechu. Po zakończonym spotkaniu na żywo z wyzwania, jego uczestnicy byli jeszcze długo zachwyceni jego przebiegiem, możliwością spotkania innych podobnie myślących uczestników i samymi treściami z mini kursu. Nikt jednak nie wiedział, poza moim mężem, że po rozłączeniu się z platformy online, dosłownie schowałam głowę w poduszkę i się rozpłakałam. Pomyślałam wtedy, że miesiąc moich i mojej wirtualnej asystentki  intensywnych przygotowań poszedł na marne. Tak naprawdę jednak to był płacz skumulowany po dobrym pół roku różnych potknięć i porażek.

Przyszedł czas na analizę.

Minęło kilka dni, a ja zaczęłam analizować i dociekać. Co się dokładnie zadziało? Co powinnam innego zrobić następnym razem?
I nagle zrozumiałam, że moje emocje na chwilę zagłuszyły to, czego cały czas nie słyszałam i nie widziałam. Moi Klienci potrzebowali częstszych takich integracji. Z kolei osoby spoza mojej społeczności niekoniecznie miały ochotę uczyć się z samym tylko programem online. A ja przecież nie jestem stworzona tylko do nauczania języka. Ten etap jest już dawno za mną. Za to mogłam sprząc, to w czym jestem dobra, czyli w:

z potrzebami moich obecnych i przyszłych Klientów, czyli m.in.:

Wszystkie kropki zaczęły mi się łączyć w całość i na wierzch wypłynęła nieśmiała, wieloletnia już myśl/marzenie o stworzeniu klubu/przestrzeni rozwojowo-językowej.

Pierwsza pilotażowa edycja już trwa. Bez żadnej reklamy ani agitacji z mojej strony uzbierała się grupa ambitnych, ciekawych świata i siebie ludzi. Harmonogram drugiej edycji właśnie tworzę. Już wygląda na bogaty. A to dopiero początek. W ramach przyszłego abonamentu będzie dostęp do szkoleń, konwersacji, coachingu grupowego i innych “atrakcji rozwojowo-językowych” w języku polskim i angielskim.

Moją misją jest bowiem dać każdemu możliwość rozwijania się i realizowania swoich marzeń.

[Można jeszcze zapisać się na miesięczny okres próbny w pierwszej edycji --> kliknij i sprawdź.]

Pierwsze podsumowania

Dziś już wiem, że:

✔️  to nie koniec moich upadków, kryzysów, poszukiwań i eksperymentowania
➡ i bez nich nie byłabym tu, gdzie jestem;
✔️ osoby, które ze mną współpracują, są mi wdzięczne, za zmiany jakich doświadczają w swoim życiu
➡ i dzięki temu wiem, że to, co robię, jest zwyczajnie dobre i potrzebne;

✔️ dodatkowo muszę trzymać w ryzach swoje emocje, planować i działać małymi krokami każdego dnia.

Konkluzje

Być może nie raz już słyszałeś/słyszałaś, że to my decydujemy, jak reagujemy. Tak! I to również my decydujemy, jak upadamy! Mój mentor, światowej klasy ekspert w dziedzinie przywództwa, John C. Maxwell mówi, że możemy upaść do tyłu albo do przodu.

Co to znaczy?

Upadając do tyłu, możemy rozpamiętywać przeszłość, użalać się nad sobą, nad niesprawiedliwym losem i nie tylko stać w miejscu, ale wręcz cofać się w naszej podróży życia. Upadając do przodu jednak możemy zrobić gigantyczny krok ku lepszemu. Jeśli tylko obiektywnie spojrzymy na nasz upadek, rozgryziemy przyczyny tego potknięcia się i wyciągniemy odpowiednie lekcje z tego epizodu, to nie tylko będziemy mądrzejsi, silniejsi, ale skorygujemy nasz chód i kierunek naszego marszu.

Podczas mojego niedawnego lajwa mówiłam również o tym, że szczególnie podczas porażek należy:
✔️ traktować je jak normalne i konieczne wydarzenie w naszym życiu;
➡ nie unikać ich za wszelką cenę, bo to zabije naszą proaktywność;
✔️ dobrze zarządzać swoimi emocjami, tak by one nie zrobiły tego za nas;
➡ wierzyć cały czas w siebie i swoją wizję; być lojalnym wobec siebie i nie zdradzać siebie przy byle potknięciu;
✔️ konsekwentnie działać każdego dnia oraz budować swoją samoświadomość;
➡ być pokornym — nie skupiać się za dużo na sobie, a na tym, co można zrobić;
✔️ przyjąć odpowiedzialność za swoje porażki, a nie zrzucać winę na okoliczności i inne osoby;
➡ zawsze wyciągać lekcje z naszych doświadczeń.

Powtórkę transmisji można obejrzeć tu --> kliknij i  obejrzyj.

Uwielbiam zdanie Thomasa Edisona 💡, który powiedział: „Nie odniosłem porażki 10 000 razy, ale udowodniłem, że te 10 000 sposobów nie działa. Kiedy wyeliminuję nieskuteczne sposoby, znajdę ten, który działa.”

Właśnie z takim podejściem możemy zmienić całkowicie naszą perspektywę.
Kiedyś bym tak nie pomyślała, ale dziś poniekąd cieszę się na widok porażki. Ponieważ dzięki niej i odpowiedniego do niej podejścia wiem, że jestem bliżej swojego celu.

Spotkanie, które czeka właśnie na Ciebie.

A jeśli tylko masz ochotę, zapisz się na darmowe spotkanie LC MasterMind na temat kryzysu oraz przywództwa w czasie kryzysu.

Zaplanowałam jedno spotkanie w języku angielskim i jedno w języku polskim. Można się zapisać na nie, klikając w poniższe linki ⤵
spotkanie po polsku 
spotkanie po angielsku

Dbajmy o siebie,

A.

Time to speak!

COPYRIGHTS
POWERED BY getknow